Pan Tealight i Rezerwat Dzikiej Wiedźmy…

„Mam takie miejsce na Wyspie.

No dobra, w rzeczywistości mam takie dwa lub trzy miejsca, ale to jest specyficzne inaczej. Siła morza, plaży oraz rzeki, która poddaje się mocy Wyspy zdaje się być tutaj… odmienna. No i przede wszystkim – są tutaj najbardziej zajebiaszcze kamyczki! Te same, które służą za obciążenie mi i mojej torbie, gdy wieje zanadto! Piękne, cudowne, magicznie kolorowe mieszanki krwi i trawy oraz ogniste krzemienie.

Ale czasem, gdy już łażenie z dziobem, szurającym pośród nagromadzonych skał mnie znudzi – albo zwyczajnie w końcu kręci mi się w głowie, wtedy siadam i szukam… szukam siebie. Bo ze mną coś chyba nie tak jest. Siedzę i gapię się w morze czekając na głupiutkie syreny, dzielne topielce i splątane w owłosieniu utopce… no i smoki, czekam na smoki oraz pradawne pluszowe misie. Gdy rozmawiam z wiedźmami z przeszłości, czuję te z teraźniejszości i szepczę do tych z przyszłości. To tak siedzę i myślę sobie, że muszę być chyba dziwna. Nie żeby było to złe – przynajmniej ja nie mogę tego określić, dziwność oznaczają inni, a do mnie inni nie przypływają – ja się nie nadaję do ludzkich zgromadzeń. Po prostu jest to specyficzne. Nie wiem dlaczego akurat mi się przytrafila takowa „dziwność”. I dlaczego jej nie odrzuciłam, ale wchłonęłam pomiędzy swoje strony i pióra? Dlaczego panicznie boję się techniki i… głęboko zakopuję telefon, odczuwam lęk, gdy ktoś zmusza mnie do odczytania mejli, a zamykam się w łazience na hasło: użyj skype’a?

Nie używam mikrofalówki, a z ostatnich wynalazków to mam druk i pralkę automatyczną? Mam skład długopisów i ołówków, papierków z zanotowanymi myślami i notesów, w których kryją się całe historie. Odczuwam lęk przed pędem świata, ale przecież sama mam swój kołowrotek.

Po co mi we wszystkim dusza… taki animizm nader komplikuje świat…

Tak siedzę i szukam tej siebie w sobie. Szukam i nie wiem kogo tak naprawdę opisuję?

Pan Tealight spoglądał na Wiedźmę i szybko notował coś w swoim kajeciku. Dziwnym, oprawionym w bader ruchliwą skórę, której otwory co rusz ziewały, jęczały, małe dziurki otwierały się ukazując dziwnie załzawione gałki oczne. Ojeblik, mała ucięta główka, przetaczała się pomiędzy bardziej krągłymi otoczakami i co rusz, z nader dziwnym wyrazem całej powierzchni, przyglądała się barwnej tabliczce wiszącej na drzewie: Rezerwat Dzikiej Wiedźmy – prosimy dokarmiać okaz wyłącznie literaturą i wiśniową galaretką. Ona przywlokła ze sobą ziemne orzeszki, nie solone… podobno też dopuszczalne.”

(„Sklepik z Niepotrzebnymi” Chepcher Jones)

PS. Trzeci tom opowieści o czarnoksiężniku zwanym Matthew Swift. Wspaniałe, bujne, na wskroś LONDYŃSKIE opowieści, miejskie, magiczne specyficznie… czyli „Neonowy dwór” Kate Griffin. Zero zawodu, włąsne zauroczenie. Oszołomienie pewną prostotą, zdziwienie procesem, polegającym na wykorzystaniu tego, co dookoła, by wytłumaczyć, by wpuścić czytelnika w świat, który… no właśnie, czy Nocny Burmistrz nie istnieje?

Czy możliwe jest, by to była TYLKO bajka?

Jakoś w to nie wierzę.

Gdy pisze się tak konsekwentnie, a jednocześnie specyficznie, w pełni swobodnie, gdy pozwala się czytelnikowi wpaść w gówno, czuć deszcz na twarzy i jeździć metrem… powieść nie jest już tylko przygodą.

Czymś na chwilę.

Trwającą od okładki do okładki.

Recenzje: „Wołanie grobu” i „Miłość kąsa”. Podziękowania dla granice.pl za książki!!!

Znana niektórym intrygująca autorka… Maria Ulatowska szykuje się na nadejście swojej trzeciej powieści! No jak burza idzie Kobieta! 🙂 W związku z tym, w końcu dała się namówić na założenie bloga… i wiecie co, mam nadzieję, że będzie pisać, bo niektórych autorów dobrze poznać. Są specyficznie intrygujący, co mnie zaskakuje. Jakoś dotąd spotykałam tylko takich co psuli mi książki 😉

Moim zdaniem – ale nie tylko, konsultowałam – niektóre autorki, to wprost Piszące Damy! Tutaj wymieniać bym mogła, ale dziś pomyślałam, że przypomnę Wam: Jolantę Kwiatkowską – którą lubię, choć nie czytałam jeszcze, oraz Anię Klejzerowicz i Zofię Staniszewską; miłośniczkę kijków, czyli Magdalenę Witkiewicz i Agnieszkę Lingas-Łoniewską 😉 Poznajcie je nie tylko poprzez to, co napisały, ale też jako intrygujących ludzi – kobiety!

Jeżeli chcecie poznać jeszcze innych intrygujących autorów (płci wszelakich :)), to najlepiej szukać ich u santee.pl 🙂 Poza tym Kinga jako jedyna potrafi wytłumaczyć komputerowy świat nawet komuś takiemu jak ja!

AAAAAAAAAAAAAAA!!! SEPTEMBER GIVEAWAY – A PUFF 😉 JOIN!!!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz