Pan Tealight i Anatomia Rymowania Wiedźmy…

Sabacik, oj sabacik…

dla jednego cukras, innemu znów bacik!

Tego we dwa kije, tamtemu z gumki!

Oj będzie zabawa, oj będą i trunki!

Już się drewno tuli, już szumią iskry…

miotły już się cieszą, iskają się pchły!

Sabacik, oj sabacik!!!

Przyśpiewki Wiedźmy Wrony Pożartej Przez Książki nigdy nie zawierały treści wyższych, a i w rymach były mało lotne, aczkolwiek każdy wiedział o co chodzi. Jak wiedźma zaczynała zadmiernie krakać… okoliczne domy cichły. Serca zamierały. Nawet te, które nigdy nie biły.

I tylko wredne dzieci myślały o cukierkach, ale zemsta mnadchodziła.

Zemsta miała się dobrze!

Pan Tealight wziął w szeroką, miękką dłoń drżącą uciętą główkę zwaną Ojeblik i schował się w piwniczce. Tam, w Składzie Zapomnianych, Niechcianych Książek, pomiędzy tymi zwróconymi, porzuconymi, zapomnianymi, tymi, które podtrzymywały chyboczące się stoliki i szafki, oraz tymi o zbyt smutnym zakończeniu… wolał przeczekać kolejny napad wiedźmiej aktywności.”

(„Sklepik z Niepotrzebnymi” Chepcher Jones)

Czytam sobie książkę, wącham ją i niucham – trochę jedzie trupem, ale to lubię!!! Oczywiście recenzja będzie dla Granice.pl. „Wołanie grobu” – po prostu czad!!! Oddam wiele za 3 poprzednie tomy, kto chętny się ich pozbyć?

A w ogóle… Mabon idzie. Tupta sobie dzielnie. W powietrzu właściwie zima, a mnie się wolny czas nie ima…

PS. Napisałam na pewien konkurs, to se wkleję 🙂

„Ależ proszę Pani, ja Panią uwielbię,
pędzlem obramuję, pędzlem uwiecznię.
Ja Pani piękno na płotna przeleję,
się Pani nie obawia, Pani nie zbrzydnieje :)”

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz