Pan Tealight i Very Weki Time…

Pan Tealigh bardzo poważnie traktował Zimę. Szykował się na jej przybycie od dnia, w którym ostatni płatek śniegu znikał w morskiej toni. Aczkolwiek w tym roku czuł w swoim szarym ciele, że jego ukochana przybędzie wcześniej. Więcej, czasem wydawało mu się, że wcale nie odeszła… I czuł dziwny, specyficznie zogniskowany w okolicach stóp, opanowanych zwykle przez Ojeblik – uciętą główkę – niepokój.

To dlatego z takim zaangażowaniem pomagał Wroniej Wiedźmie Pożartej Przez Książki układać słoiki na półkach. Różnokolorowe, pełne płynnej i bardziej stałej konsystencji. Niektórym machał, do niektórych się uśmiechał mniej, lub bardziej szczerze. Niektóre też się do niego uśmiechały, prezentując czasm żałosne ubytki w bielejącym uzębieniu… Pan Tealight uwielbiał czas wekowania. Kochał szkło słoiczków, ich rozmaite wielkości i pojemności, kolorowe zakrętki i wełniane przywieszki, nalepki, których nigdy nie był w stanie odczytać, oraz płócienne kokardki i serweteczki pod pokrywkami.

W tym roku było ich okrutnie mało. Ale cóż… turyści nie dopisali. Pazerni EGOIŚCI!!!

(„Sklepik z Niepotrzebnymi” Chepcher Jones)

Czytam, czytam, czytam… czyli wiadomo, po staremu, ale obiecuję w tygodniu kilka recenzji książek, które naprawdę mi się spodobały!!!

PS. Z wariacji mych dalszych… Poznajcie KITTYPINKSTARS 🙂 oczywiście jej dzieła na  ESTY, czyli jej słodkie, zabawne PUFFy, a teraz nowość, coś… w czym ZAKOCHAŁAM SIĘ!!! Bo wiecie, czasem kocham też i nie do końca książki, ale tych, co pomagają tworzyć niezłe opowieści!!!

PS: RECENZJA „Spadek”

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz