Pan Tealight i Bóg Odpowiedzialności…

Bóg Odpowiedzialności w końcu był tym, kogo się spodziewali.

Ostatnimi czasy rzeczywiście wielu z nich się tworzyło, rodziło, wyłaniało z marazmu wszechświata, a może, ktoś śnił… Ich śnił? Ktoś twierdził, że świat potrzebuje boskości, a ten wmawiany sobie przez wielu ateizm, który przeradza się z łatwością w zwyczajny, nudny materializm… to nie do końca to, co świat może udźwignąć, no i wiecie, jakoś ludźmi kierować…

Przecież nie można ich ot tak pozostawiać sobie samym…

Popadają wtedy w paranoję.

A teraz, w czas pandemii, czy jak to tam zwą, w końcu jedni chorzy, jedni boleją, inni na wakacjach, wyjechani w kosmos, bawią się, jakby świat się kończył, a może… może to oni mają rację? Oni materialni zabawowicze?

Wiecie, ci co twierdzą, że nic już nie będzie, więc po cholerę w ogóle się starać, jak też i kasę kraj dał, to tym bardziej… po co się doskonalić, ino zdjęcia na Instagrama, ino jakieś posty w eter, że są, cudni są, bawią się, jak wy, nieliczni wyrobnicy stukacie w te swoje klawiszki… idioci…

Ha ha ha!!!

… niedoskonali.

A może jednak sokonali w onej swej niedoskonałości. Popieprzeni, nieposprzątani, wszelako zanurzeni i zadurzeni w ideach, które i tak nigdy ich nie tkną, a jednak, pośród ułudy codzienności…

Ech…”

(„Sklepik z Niepotrzebnymi” Chepcher Jones)

Prom za free…

No i niby fajno, co nie?

Wzrost wszelakiego popytu, miejscowi dostają kasę… idylla i tak dalej… a jaka jest prawda? Co się kryje za darmowymi biletami w Danii, które dotyczą wysp? Darmowymi biletami promowymi dla wszystkich nożnych i z rowerami?

Ano jak zwykle.

Czyli problematycznie.

Otóż po pierwsze ludziny się zjechało, że Wyspa aż trzeszczy w szwach, na pewno podwiązki już dawno jej poszły i to obydwie, a te doczepy, to już sami wiecie… no po prostu kryzys na całego!!! Nie mieszczą się na campingach, nie ma domków do wynajęcia, Armagedonia level hard. W sklepach naprawdę lepiej mieć telefon i nie sterczeć w kolejkach. Po pierwsze ludzie się pchają, sklepy malutkie, a o social distancingu to już seryjnie zapomnieć możecie. W ogóle… nie oszukujmy się, te alkohole przy wejściu to może i wcierają, ale bardziej chyba chleją… Seryjnie. Mam takie podejrzenia. W końcu wiecie, ku zdrowotności.

Sklepiku u nas w wielu miejscach niewielkie, ciasne, a to oznacza niechcianą bliskość. Na dodatek… no właśnie…

Bilety.

Okazuje się, że w przypadku onych wysp naprawdę bliskich lądowi miejscowi, znaczy, mieszkający tam na stałe nie mogą się dostać do domu. Wyobraźcie to sobie… chcą wrócić, a tu w lipcu bietów brak… a przecież nikt nie ostrzegał.

U nas raczej chyba nie ma takiego problemu…

Chyba?

Na pewno ilość ludzi jest przerażająca…

Ale…

Okay, może i w niektórych miejscach wydają pieniądze, ale w większości, to co widzę, to tylko przechodzą i wychodzą… jedzą, łażą, ale jednak, czy Wyspa się wzbogaci… jak zwykkle w miejscach, gdzie już jest bogata.

A cała reszta, może przetrwa…

Może nie?

Wiem jedno, jeszcze nigdy chyba nie było tyle przestrzeni do wynajęcia na Wyspie. Tylu plajt i nowych twarzy. Tylu, wiecie, znowu nasyconych nadzieją i tych, którzy naprawdę już wiedzą, że przegrali. I nic z tego nie będzie.

Nic.

Jednak jest coś, czego niewielu się spodziewało… zimno jest.

Przyznaję, że ostatnie lata męczyły nas upałami. Susza była normalnością i teraz, też się tak zaczęło, ale jednak, ale jednak… już jej nie ma. Padało przez tydzień, w nocy jest zimno, a nawet w dzień… kurcze, nawet ja zamykam drzwi i okna!!! I podobno ma być tak chłodno nadal. Pewno, że to nie mrozy, no weźcie, ale jak na zwyczajowość, to, do czego już się przyzwyczailiśmy… jest pieruńsko zimno.

I tyle.

I jak oni se tam radzą?

Bo darmowy bilet to tylko dla wybrańców nożnych i rowerowych… no, chyba że ktoś przyłapała tani bilet z państwowej puli, to może wziąć auto. Ale cała reszta. Przyznam, że mi ich szkoda trochę, bo wiem jak to jest, moknąć pod namiotem.

Oj wiem.

Czy warto?

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.