Pan Tealight i Pamiątka…

„A co?

Że na swojej Wyspie nie można sobie nabyć pamiątki, że to takie dziwne, że trzeba jakoś takoś… no weźcie no!!! Rasiści pamiątkowi! Że kochać nie można miejsca, na którym i zarazem w którym, się mieszka?

Przecież tak właśnie powinno być…

A jeśli nie jest, to coś jest z wami nie tak. Wiecie, brak dopasowania, nie te temperaturki i takie tam. Co jak co, ale ludzkość zbyt często nadmiernie myśli o miejscu, w którym przyszła na świat, lub co gorzej, z którego wylazła. Yyyy… bleee… Ludzkości należy się… odpoczynek od myśli innych i przymus myślenia za siebie, albo coś w ten deseń. Z drugiej strony, jak ktoś chce by inni za niego wszystko robili, to może o to właśnie chodzi? Wiecie, mieć niewolnika od myślenia.

Jak panią od sprzątania…

Od wychowania dziecka…

A może i więcej?

Myślenie, zapomniana umiejętność… a może jednak coś, co każdy robi, tylko wiecie, nie chce się wychylać? A może jednak jest jeszcze nadzieja dla onych Pamiątek przeszłości, która tworzyła wciąż i wciąż… od nowa, od początku, aż po kres, aż po wszelaką granicę wyobraźnie…

… by znowu ożyły…

Bo przecież nie chodzi tylko o plastikowe magnesy i wisiorki ze sztucznych muszelek oraz wszelakie, malowane perełki.

Nie…

Chyba?”

(„Sklepik z Niepotrzebnymi” Chepcher Jones)

Oluf Host…

To muzeum nigdy nie zawodzi.

Serio.

Trzecie odwiedzone z okazji darmowych biletów od ubezpieczyciela i tak naprawdę… nie wiem, która nasza wizyta tutaj. Naprawdę. Bo tam się idzie bo to, by przeiwetrzyć zmysły… idzie się dla domu, duchów, może i inspiracji, no i… by się pośmiać ze stodoły. Bez urazy, rozumiem obsesję artysty na punkcie czegoś, też takie mam, ale je niszczę, bo wiecie, penisa nie mam, to łatwiej mnie wyśmieją… on miał…

Znaczy… eeee… nie sprawdzałam.

No jemu, wiecie… LOL

Chodzi mi o to, iż pomijając to, co o nim pisali, co pisał sam, gdy tak człek spojrzy wyłącznie na ten dom, na jego walkę o drogę oraz obrazy, to w głowie układa mu się obraz bardzo dziwnego człowieka. Wielkiej osobowości, ale niekoniecznie takiej, którą łatwo polubić. Wprost przeciwnie. Gość przypomina mi…

… mnie.

Miejscami.

Wiecie… na przykład jego obsesja w temacie stodoły…

Bo akurat obecnie w domu artysty mamy nie tylko zwyczajowe, znajome obrazy, oczywiście pomieszczenia intrygujące, choć w dobie wirusa odarte mocno z umeblowania, ale też… no właśnie… wystawę stodołową. Bo widzicie, każdy artysta jest raczej, ale zawsze nietuzinkowo, rąbnięty. Niektórzy więcej muszą zażywać nie radząc sobie z własną psyche – jak ja, inno wybierają napoje, jeszcze inni seksualne potyczki niekoniecznie z innymi, anatomicznie spójnymi…

Widzicie, bycie artystą to kanał.

Z jednej strony niby nic z wami nie jest nie tak, ale jednakowoż każdy jakoś tak postrzega waszą pracę jako coś… kompletnie niepotrzebnego, zbędnego i w ogóle, to rowy kopać i tak dalej, a nie te pędzle czy glina… W moim przypadku kopanie rowów też istnieje, sorry, archeologia to ziemna sprawa często, ale jednak, ale jednak bez urazy… niby co, że przepychanie klopa to sprawa ważniejsza?

No dobra, ważniejsza.

Ludziom się wydaje, że artysta po prostu jest tak bardzo zafascynowany swoją pracą i sprawia mu ona tyle radości, a tutaj, tak naprawdę frustracja za frustracją, ciągłe porównywanie się do innych, brak kasy i niestabilność wszystkiego, chyba że macie kompleks boga dobrze rozwinięty.

Oj tak, wtedy po prostu jesteście królem.

I chyba on był.

Na pewno malowanie dawało mu wiele, wszystko, na pewno było jego obsesją, ale też… ta Wyspa tak działa na ludzi, więc nic dziwnego… przede wszystkim jednak facet miał kilka takich faz jak stodoła, niebo, morze, żywioły…

Co doprawdy w nim cenię, to to, że niektóre obrazy kipią od kolorów. Po prostu, jakby nie bał się żadnej opinii publicznej, jakby był w pełni wolny w swoim malowaniu, wiecie, po niektórych obrazach, aż czujesz oną niepewność, czy raczej pewność, że nie zrozumieją, a po innych, że miał wszystko gdzieś.

Naprawdę… i malował…

Z siebie.

Bardziej.

Właściwie głównie abstrakcje pokazują osobowość, której nigdy nie będę miała. Jednak męską, świadomą tego, że włada światem… no a teraz to kurze chcę poczytać więcej „prawdy” o nim.

Zobaczymy jak mi poszło. LOL

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.