Pożartej Przez Książki problemy moralne…

… więc Panie Doktorze, muszę się do tego przyznać. Najwyższy czas, nieprawdaż? Spotykamy się od dawna, podczas każdej mojej wizyty Pan płacze – no jak miałam tego NIE zauważyć!!! Tak więc uznałam, że czas nadszedł. Proszę się nie czochrać już na sam mój widok, nie jest tak źle, niedługo pełnia. Pan się nie obrusza, nie linieję, mam inny problem: KRASNALE MNIE GRYZĄ!!!

Chyba muszę przestać mieć problemy fantastyczne. Czas przerzucić się na dorosłość… znaczy się w przyszłości.

Myśli Pan, że wypełnienie pustki książkami i nadmiarem pluszowych zwierzaków to problem? Pan ma z tym problem, ja nie. Ja tylko widzę, jak tłusty krasnal w komicznie czerwonej czapeczce wylizuje mój duzy palec u stopy. Nie tej, lewej! Pan tak nie wali tą deską, Matko i Córko skad ma Pan deskę, czy Pan z nią na mnie czekał? Oszalał Pan, podobno to ja się leczę!!! Już nie można byc jedyną wariatką, co to popularne, modne, wszyscy chcecie być wariatami? Nic z tego!!! I Pan strzepnie tego trolla z ucha, wiem, że Panu podpowiada…

Wychodzę!!!

Ja naprawdę potrzebuję PRYWATNOŚCI!!! Książki zaczynają na mnie nadmiernie szeleścić, albo wypominają mi, że za bardzo szeleszczę w nocy, słyszał Pan! BEZCZELNE!!!


Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „Pożartej Przez Książki problemy moralne…

Dodaj komentarz