Nieludzie i człowieczki…

Oj jakoś po prostu no nie mogę… oderwać się nie mogę od tej książki. Tu mnie korci, tu mnie nęci, tu mnie wkurza, że nie wiem jak to się wszystko skończy, korci przeczytać ostatnią stronę, ale z drugiej znowu całe te definicje nieludzi i ludzi tak pokrętnie, powoli dozowane, że zwyczajnie… NO UTONĘŁAM!!!

„Z miłości do prawdy” Kariny Pjankowej to fantastyczna kryminalna fantasy z nutką politycznych tajemnic, oraz intrygującą, poprawą i zgodną z wszelkimi normami prawa tamtego świata, bohaterką. Bohaterką młodą, której wielu niedocenia, ale wyposażoną w dobre geny, fantastyczne rodzinne naleciałości oraz własną, wściekle ostro doprawioną osobowość.

Początkowo prosta sprawa intrygującego nieludzia, staje się dla naszej bohaterki nie tylko niebezpiecznym spacerem po linie, ale też wystawieniem się na totalny ostrzał i to z najwyższych pozycji. Czy dziewczyna sobie poradzi? Czy będzie w stanie walczyć nie tylko z tym, którego niewinność udowodniła, a który z checią ukręci jej łeb, ale także właściwie z całym światem. Bo i przyjaciele odchodzą…

Karina Pjankowa oferuje dobre fantasy. Czyste kryminaltango, które jednak nie podaje wszystkiego na tacy. To powieść, do której trzeba się przekonać, polubić i wleźć do środka z buciorami. Choć mieć jakąś broń na podorędziu, ale i dobre zaklęcie! Postacie ostro zarysowane wcale nie domagają się uwagi, wprost przeciwnie, pragną anonimowości, przez co każdy z czytelników staje się detektywem. Holmes’em, który sam musi dotrzeć do wiadomości dotyczących opisywanego przez autorkę świata, różnic społecznych i zawiłości politycznych.

Mnie wciągnęła, ale to całkiem inna powieść niż poprzednia tej autorki, czyli: „Prawa i powinności”. Nie pozbawiona nutki humorystycznej, ale nadzwyczaj twardsza, pełniejsza i dla wielu może nazbyt niepełna. Jednakowoż mój umysł bawił się doskonale, a na każdą kolejną historię… czekam.

A teraz z innej beczki 🙂 Wygrałam kartkę!!! Cudną, sama sobie wybrałam, ale raczej chciałam podkreślić jej wykonanie… i zareklamować stronę Poczty Kartkowej!!! I nie tylko dlatego, że urodziny już za dni 11 😉 ale dlatego, że na stronie jest świetna akcja siepomaga.pl!!!

Wyślijcie kartkę do Mateusza!!! za darmo!!!

PS. WYGRAŁAM!!! Takie nagrody za pisanie cenię sobie najbardziej.

„Wstając rano wiem, że są rzeczy, o których nie tylko filozofom, ale nawet mi się nie śniło. Fascynujące twory przyrody, wizje i tzw. zbiegi okoliczności, paranormalne przygody i to wszystko co oznaczamy jako: los, przeczucie, przeznaczenie czy też instynkt. Kobiecość wyrywa się do wizji świata innego niż ten, który podają media. Wierzy, może nazbyt łapczywie i ckliwie, że zwyczajnie musi być inaczej. Nie moze być tylko owo tu i teraz, ale też to co nieuchwytne, niedefiniowalne…

Są takie rzeczy.

I w ten sam sposób można kochać za bardzo. Kochać tak by zagubić samego siebie, oddać się miłości, drugiemu człowiekowi… choć to wcale nie musi być człowiek. Ja za mocno pokochałam Wyspę. Ot zbiór kamyków na morzu, a czuję się jakbym bez niej nie oddychała, nie istniała, nie była… Czy kocham za mocno? Na pewno. Oddałam jej wszystko, zapomniałam o sobie… ale Ona wie o tym i powoli, z punktu widzenia większej mądrości, składa mnie na nowo. Bo czasem miłość to dziwny proces leczenia.
Kochać człowieka za mocno? Tak, ale lepiej nie tracić siebie. Choc co ja mówię: „Kochać za mocno” nie można kontrolować, to się po prostu dzieje. Wali człowiek piorunem, nagle nic nie jest ważne, tylko ten KTOŚ. Jeżeli i ta osoba kocha, wtedy mamy opowieśc o dwóch połówkach jabłka, jezeli nie… życie przestaje być ważne.

Można kochać za mocno… ale przetrwać takie kochanie jest trudno.”

Nagrodą jest książka Magdaleny Zimniak „Willa” 🙂

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz