Pan Tealight i Róg Bezbfitności…

„Mam wrażenie, że proroctwa się spełniają, że wszystko to, przepowiedziano przed nami, teraz ma miejsce. Wiatr pali mi twarz, oczy zachodzą łzami, a zapach fekaliów dusi gardło, a jednak… słońce świeci, chociaż zdaje się być pokrętnie niebezpieczne, zbyt jasne, zbyt ostre. Błękitne niebo drwi sobie z gromady statków wojennych, z całej armady chroniącej się przed wiatrem po mojej stronie Wyspy… Oto mój Róg Bezbfitności. Nadmierność myśli, wszelaka grzeszność pomysłów i historii wtopionych w to ciało.

Bezbfitności, bo ni w nim obfitości, ni jej braku. Właściwie, tylko pytania. O to, czy to co robię, robię dobrze, a jeżeli tak, to czy jest to potrzebne? Albo czy jeśli zrobię ten krok, to skrzydła motyla zabiją kilka razy mocniej i coś się zawali. Albo zburzy, albo co gorsza wybuchnie i wiecie zakrwawi? A może zwyczajnie nie powinnam się ruszać? Bo przecież każdy ruch to więcej CO2, a to znowu źle, no i mogę przez przypadek połknąć muchę, a to jeszcze gorzej, bo zwierzątko zatłukę… więc tak siedzę w tym Rogu Bezbfitności i nic już nie wiem. Kompletnie…

Świat stał się skomplikowany i nagle człek se myśli, że lepiej byłoby być krową, która ino żuje… taka krowa pewno myśli tylko o żołądkach, co nie? A może krowy w rzeczywistości są wielkimi filozofkami? Może któraś wymyśliła w jaki sposób podróżować między światami równoległymi, ale że inne krowy nie były zainteresowane, a ludzie na jej muczenie ino ją po cyckach macali, więc wiecie, zajęła się mleczykiem… o patrzcie, jest i koniczynka!!! I jakieś zioło?

Może więc jednak nie krową?

Z drugiej strony być czymś mniejszym, to się kompletnie nie opłaca, więc i zapracowana mrówka, bo cała ta koncepcja jednego rozumu, roju mrówczego, czy pszczelego do mnie nie przemawia. Nie no, pewno że zawsze masz kogoś przy sobie i wiesz co robić i czujesz się potrzebny, ale jednak… to nie dla mnie. Ścisk straszny, nie można nosić kolczyków… nie… No i jeszcze zdepczą cię, a potem zjedzą. Ech nie… niby gdy zdechnę, też me popioły zjedzą, ale jednak jakoś nie.

Tak wiele myśli kotłowało się w Wiedźmie Wronie Pożartej, tak łatwo usypiały one Pana Tealighta, tak bardzo udowadniając po raz kolejny, że ludzie zawsze są tacy sami. Kompletnie i dosadnie.”

(„Sklepik z Niepotrzebnymi” Chepcher Jones)

IMG_5854

Z cyklu przeczytane: „Julia i ósme niebo” – … lubię Julię. Nie wiem dlaczego, bo przecież to kolejna zwyczajna nastolatka, ale jednak lubię Julię!!!

Kolejna książka z cyklu o młodziutkiej, wrażliwej dziewczynie, czy raczej kolejny tomik jej pamiętnika zaczyna się tam, gdzie skończył się poprzedni. Julia wciąż nie może się otrząsnąć po śmierci ukochanej Mumi. Do tego problemy w szkole, chłopaki, no i pewna tajemnica, coś… czego naprawdę się nie spodziewała.

A jakiś sposób, wraz z tymi rysuneczkami na obrzeżach stron, autorce udało się stworzyć bardzo dobrą, jedną z lepszych na rynku opowieści dla nastolatek. Dla tych borykających się z różnymi problemami. Mówiącą wprost, jak jest. Podpowiadającą jak rozwiązywać problemy. Nie silącą się na dziwaczną wyższość młodych nad wapniakami. Karzącą wszystkich równo.

IMG_5707

Dwie nowe książki…

IMG_8843

No dobra, no nie mogę.

Ciągle się wącham.

Ale to ciągle!!! Oczywiście, że z higieną u mnie wsio w porządeczku i to kwitnący czarny bez tak smrodzi, ale jednak, kurcze, łapię się na tym aż nazbyt często. Jakby mój mózg nie rozumiał, że to nie to. Że jednak jam niewinna całkowicie, wprost przeciwnie, nakremowana i wiecie naodżywkowana, bo w tym wieku to już ino mumifikacja, a nie jakieś tam pitu pitu!!!

No ale…

… zapomniałam o Sankt Hansie. No był jak zwykle 23go wieczorem. Był razem z deszczem, całkowita ulewą i dziwną szarością nieboskłonu. I wiecie co, fajnie. Tak, to ja, zabawopsuj!!! Sorry, ale palenie wiedźm na stosie aż nazbyt mi pachnie KKK i całą oną literaturą dookolnie obiegającą „Młot na czarownice”. Tak wiem, przypisuje się obecnie temu historię o pomaganiu czarownicom i wszelakim heksom, startu ku onym wzgórzom i górom, gdzie się będą zbierały i zabawiały, i tak dalej, ale jednak… ale jednak, jeżeli swastyka nadal ludzi boli, to dlaczego nie inkwizycja? Co? Po jakim czasie coś się przedawnia? Jak długo ludzkość zapomina? A może… ponieważ na tym ktoś zarabia, to nigdy się nie zapomni. Wiecie, bo w tym świecie to tak przecież działa. Właśnie tak. Jak jest z tego kasa, to niech będzie. Otoczka społeczna nieważna.

A na razie pocieszę się ślicznym deszczem. Pełnymi kroplami, wilgocią całkiem sporą motywującą wszystko, co już zwątpiło w zachmurzenie. Ale ta ciemność jest po prostu niesamowita. Zaskakująca. Bo przecież wydaje się, że od tak dawna mamy tylko białe noce… a dzięki zachmurzeniu mamy coś na kształt – no dobrze, może nie ciemności, ale jednak choć zmroku!!!

I to o 22giej!!!

Szarość cudowna, szarość zwalniająca z roboty, szarość, która sprawia, że człowiek naprawdę w końcu pozwala sobie na odpoczynek.

IMG_5763

Skoduj mnie…

No więc, wiecie, że Duńczycy szaleją za wszelkim tym co nowe, owoczesne i labelowane. Teraz zarząd autobudowy stwierdził, że trzeba wymienić rozkłady jazdy na kody QR. Tia… nie bacząc na to, że nie każdy ma telefon odpowiedni, mając gdzieś, że są osoby starsze, mając gdzieś i onych z Turyścizny, którym się wyładowało, czy coś. Albo tych, co zwyczajnie lubią czytać. Jakoś 10 lat temu nie przymuszało się tak każdego do nowoczesności, zauważyliście? Teraz za to każdy ma być od razu z czipem w skroniowym płacie i wejściem do USB w tyłku. To jest tak wkurzające, że przestają, albo nie, raczej naprawdę staram się na to nie zwracać uwagi.

A może bardziej uciekam i przestaję słuchać?

Jeżeli chodzi o sprawę wszelakiej nowoczesności na Wyspie, to jest dyskusyjna. Prawnie i państwowo cała Dania ma internet. W rzeczywistości na Wyspie jest cała masa czarnych dziur, gdzie odbieracie wyłącznie coś od kosmitów, tudzież onych talerzy wirujących dookoła naszego Księżyca… nic poza tym. W lesie, pomiędzy skałami możecie się telefonem wiecie, podrapać po pleckach jak wam komar wysysa ostatnie siły życiowe. Zresztą, przecież ludzie mieszkają na wyspach, tudzież lądują na nich chyba z jakichś powodów, co nie? Takich, że chcą się odłączyć… więc dlaczego się nam nie daje? No? Dlaczego? Czy to tylko kontrola, czy kasa? Na spotkaniu, które miało na celu dociągnięcie lepszego internetu do pewnej czarnej dziury, w której mieszkam, osobnik powiedział, że nie chce, bo go będą podsłuchiwać… Serio? Czy ty facet myślisz, że już tego nie robią? Obejrzyj sobie „The X-Files”!!! Zaszczepili nas alienowym DNA, wszyscy mamy przesrane od urodzenia!!! Ha ha ha…

Choć może mam rację?

A co jeśli on ma? Bo jeśli ma, to kurna, serio, moje życie to raczej nudna telenowela. Ten mój podsłuchujący Anioł Stróż musi nie mieć problemów z zasypianiem. LOL Naprawdę!!! Bo ile można słuchać stukania w klawiaturkę, lub czyjegoś pierdzenia? No co… dieta warzywno owocowa i takie skutki!!!

Letnie!!!

He he he!!!

IMG_5754 (2)

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.