Pan Tealight i Weekend Poza Czasem…

Czas.

Obrzydliwy starzec, który wkurza wszystkich, najczęściej ucieka, najczęściej, nie, on zawsze zwycięża… paskudzielec. A jednak też zwyczajny mężczyzna w wieku, w którym wolno już wszystko, ale nie wszystko się daje móc zrobić, który mieszka obok Wiedźmy Wrony Pożartej. Bo widzicie, ostatnio się przeprowadził.

Dziadzia Czas.

Ten, który wie co robi, ale nic na to nie może poradzić… i wiecie, no czuje się samotny, ale też świadom onej nienawiści, która go jednak otacza, bo nawet ci, co czekają nie do końca są zadowoleni z tego, gdy mija… Widzicie, on wie, że nikogo nie zadowoli. No może oną szynkę, czy ser, co to ma dojrzewać długo, albo wino. Tak, niektóre formy pożywienia oraz Pan Tealight mają do niego dziwnie pozytywny stosunek. Wiedźma Wrona Pożarta wie, że to natura i wszystko niby okay, ale jakoś wolałaby swoją starą pupę i cycki… Niby nie może go obwiniać, może jednak Ciotkę Grawitację powinna? Może to na nią zwalić oną winę? Bo widzicie, musi coś teraz wymyśleć, gdyż Dziadzia Czas dał jej cudowny prezent na urodziny – które jeśli przegapiliście, a na pewno większość z was to zrobiła, bo prezentów i kartek dostała tyle, co kot napłakał, albo kamień – weekend bezczasowy. Z nim, ale i bez niego… Nie tylko bez upływania, kolejnych zmarszczeki obsuw cielesnych, niezapominania, nieupływania, niemijania – bo przecież niektóre rzeczy serio lepiej zapomnieć i wyblaknąć – ale raczej czas, w którym czas sam nie istnieje. Jakoś tak. Zresztą, wygląda w tym prezencie jak młody Janosik!!!

Serio!!!

Na razie Wiedźma Wrona tylko zajrzała do tego prezentu. Do miejsca, w którym ma suwmiarkę i zwyczajnie może zmłodzić i postarzyć. Wzrosnąć i zmniejszyć. Zmiażdżyć i zastać niezmiażdżonym.

Po prostu.

Na razie tylko tam zajrzała. Brzuch za bardzo ją bolał, by jakoś tym się nacieszyć, ale doceniała prezent. I jakoś tak Dziadzia Czas przechodzący kilkakrotnie pod jej oknami dzień w dzień, zamiast Krztuszącego Sąsiada, stał się czymś mniej przerażającym. Ale tylko i wyłącznie… mniej!”

(„Sklepik z Niepotrzebnymi” Chepcher Jones)

IMG_3714

Z cyklu przeczytane: „Geniusz zbrodni” – … tom 6? Dziwnie mam z tym cyklem, serio. Zaczęłam niby od początku, a potem gdzieś mi się jeden tom zagubił. Ale nic to, dziś opowieść o tomie, który jest moim zdaniem najlepszy! Inny, wciągający, w końcu choć trochę logiczny. Seryjnie! Bo wcześniejsze pięć tomów było raczej przewidywalne, a już pierwsze trzy!!!

Ech!!!

No mniejsza. Po przeżyciach wcześniejszych nasz bohater ma zamiar udać się w końcu na wakacje. I naprawdę już jest o krok od tego. Właściwie tylko się zebrać… i oczywiście nic z tego. Zostaje wezwany by pomóc w pewnym dziwnym śledztwie. Śledztwie, które przewróci jego życie do góry nogami. Przywoła przyszłość, odmieni to, co pamiętał. Przywoła TEN koszmar. Największy. Ten, który go ukształtował. I ponownie pozwoli spotkać przyjaciela…

Tak, ten tom to rozegranie strasznego meczu z własną przeszłością. To koszmar koszmarów. Coś, co sprawia, że słowo człowiek nagle zyskuje nowe definicje… Wciągająca, dramatyczna, sensacyjna, z koszmarnym zakończeniem. Zuo ucieleśnione, sprytne, nadzwyczaj inteligentne, gotowe na wszystko i dumne ze swoich osiągnięć.

Czy to koniec tej serii?

Moim zdaniem jeżeli tak, to nawet dobry.

Niestety, to też najlepsza książka z całej serii.

IMG_1442

Påske nadchodzi.

Niby kurczaczki nie atakują, niby zające… a nie, czekajcie, ostatnio zające mnie napadają ciągle. Co prawda napadają i od razu uciekają, ale jest to dość intrygujące. Wyłaniają się z czosnku niedźwiedziego i nagle zmykają. Pewno, czas na łowy. Partnerki czekają, chociaż… wiecie, że nie ma pojęcia jak to robią zające? Czy one serio jak króliki? A może jednak trochę inaczej? Wiecie, te uszy mają inne, te skoki, te wszelkie ubarwienia… Ekhm. No wiosna. Ale mniejsza, najważniejsze, że reklamy pogoń za jajcami już są umieszczone w gazetkach i na stronach internetowych. Jeśli ktoś sobie chce, to nie może, bo raczej musi być dzieckiem. No wtopa no.

Nie nabierają się nawet na to, żem niska… pewno przez cycki.

Z koszmarów…

… mamy problemy w szpitalu. Doszło do pewnych zaniedbań, grupa ludzi dowiedziała się, że nie ma raka, a potem wiecie wzrosła ilość zgonów i tak się porobiło. Przyznaję, że nie chciałam czytać co dokładnie, bo od razu mnie telepie i przeraża. Wiadomym było, że leczenie się tutaj to zawsze tango ze śmiercią. Nawet nie wyścig. Ona już was ma i macie przepieprzone. Nie oszukujmy się. Co za lekarzy tutaj mamy. Z odrzutu, albo i gorzej. Straszne to, bo przecież wydawałoby się, że primo non nocere, a jednak, chyba nie tutaj. Z własnych doświadczeń wiem, że nawet zwykłe wizyty są…

KOSZMAREM.

Dobra, teraz czas na jajko czekoladowe.

Kurde, jakie one drogie!!!

IMG_3757 (3)

Ciepło…

Nagle w nocy zrobiło się 10 stopni, potem w ciągu dnia temperatura zaczęła dobijać do 18tu i… dziwnie się zrobiło. Jakby temperatura nie pasowała do tego, co na zewnątrz. Dodatkowo wiatr przypomina o tym, że to jednak wczesna wiosna. Jest dziwnie. Może to i ciepłe powietrze z południa, może i zwyczajowość natury, ale jednak…

… dziwnie jest.

Naprawdę.

Zdychające krokusy pochylają głowy, jakby nad kimś, czymś może, łkały. Wyglądają trochę jak one płaczki. Dziwnie wychudzone, zmęczone kilkoma dniami bez słońca. Odchodzą. W ich miejsce oczywiście pojawiają się nowe kwiaty: żonkile, narcyzy rzadkie, są zawilce, przylaszczki, no i oczywiście one. Może i niskie, może i dziwnie nieśmiałe, może i malutkie… fiołki. Szalone osobniki, które kurcze mogą zachwycić. Te żółciutkie plamki w środku. Ech, można się zakochać. No i oczywiście ziarnopłon – tak, tak właśnie nazywają się te żółte goście o dziewięciu, dziesięciu płatkach. Niewielkie, ale widoczne. No i kokorycz, która nabija się z podśmiardujących hiacyntów. Zauważyliście, że gdy ich pełność przemija, niby dobrze jeszcze wyglądają, ale jednak… nie pachną już tak, jak powinny. Raczej cuchną czymś… identyfikowalnym, ale nie chcesz o tym myśleć. Serio, nie chcesz!

Czy to wiosna? Wiecie, ta prawdziwa?

Bo jakoś nie wygląda.

IMG_0360 (3)

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.