Wspominanie-wiatrostanie…

Mam w głowie co najmniej kilkadziesiąt książek. Tych nienapisanych i ledwo zaczętych, tych co szczycą się szkicami i tych, które są tylko ulotną myślą, często zbyt szybkim, niezauważalnym zapominaniem…

Opowiadania cisną mi się przez uszy, wydając dziwne dźwięki… wchodzą w sny. I wtedy się zaczyna… Ale co się dziwić, jeżeli człowiek i tak zarywa noce coby na przykład się „Potomkiem Kusziela” rozkoszować. A jak niektórzy wiedzą może takowy „potomek” może doprawdy namodzić w życiu czytającego. Te sceny, te zakrętasy polityczne, te opisy… Cud, mjut i te tam kolczaste z robakiem, no maliny 🙂

Ale mnie przez ten wiatr jakoś na wspominanie chyba wzięło… A może to tylko wynik tego, iż Powszechni Spis Książkowej Ludności dobił do numerku 1487?

Nie wiem, bynajmniej wspominam sobie.

No kiedyś to człowieka drukowali nawet. Co prawda na innym człowieku, ale nie narzekamy!!! Zawsze to się było na okładce, od dupy strony, ale było się jednakowoż na tej okładce!!!

A teraz…

A teraz to wiatr hula i buja światem, jakby tak naprawdę chciał popatrzeć tylko jak te małe ludziki z tego dysku w końcu jednak pospadają. Czy nauczą się po drodze latać, czy też nie? A i w jaki sposób dotrą, no i w jakim stanie, do owego innego krańca świata… jeśli takowyż istnieje?

PS. Galaretka oczywiście wiśniowa 😉 Od Luizy 😉 „Potomek Kusziela” tutaj!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz