Pan Tealight i Listonosze…

„Wszyscy wiedzieli, że Wiedźma Wrona Pożarta kocha pocztę.

Kocha budynki poczty, stare znaczki lizane, koperty, a przede wszystkim wiadomo – kartki! Kolorowe, szalone, składane i zwykłe pocztówki. Może i jest uzależniona od suwenirów, ale… może i bardziej od dostawania poczty. Wiecie, od listów, kartek, maleńkich podarków z dziwnych stron świata, których jej żołądek nie byłby w stanie udźwignąć, a psychika na samą myśl opuszcza tę sferę myśli. Od paczek i pudełek, przesyłek puchatych i włochatych, od tych maleńkich, intrygujących, po te ogromne, których sama nie dźwignie i na pycha prowadzi je do wnętrza Chatki.

No kocha to.

I mimo wszelkich dziwnych obaw, że w końcu kiedyś dostanie coś, co wybuchnie, zje ją, albo się dookoła rozpełznie, mimo klątw, które wielokrotnie od razu usuwała, mimo wszelkich dziwnych pór, kiedy to przesyłki do niej docierały… nadal czekała. I Pan Tealight podejrzewał, że tak naprawdę czekała na coś innego, na coś więcej nawet, coś, czego nikomu nie wyjawiła… a jednak on, jako Przedwieczny i w ogóle, samowolny i samozwańczy badacz onej wiedźmowatości, coś podejrzewał… Reszcie wystarczało podglądanie jej radości, gdy tylko coś mogła odpakować… a może w tym właśnie znajdowała się odpowiedź na wszystko? Wiecie, w owym rozrywaniu, rozklejaniu, owej dziwnej nieporządkowości, tej chwili, kiedy można śmiecić i jest okay! I nikt nie krzyczy, znaczy w niej samej…

… bo wiecie, zwykle krzyczało!

Bardzo głośno!!!”

(„Sklepik z Niepotrzebnymi” Chepcher Jones)

IMG_0915 (2)

Z cyklu przeczytane: „Kości zmarłych” – … bam! Po prostu. Poprzedni tom jakoś mnie nie porwał, chociaż porywający był, ale jednak nie mogłam się do końca w nim odnaleźć, ale w tym… od razu zaskoczyło. I nie chodzi tylko o McLeana! Oj nie… raczej o ową ponadnaturalność…

Kolejne zabójstwo, kolejna sprawa. Dla inspektora  McLeana praca to życie, więc nie bacząc na ostatnie wydarzenia i wciąż rwące biodro, bierze się za jej rozwiązywanie. Oczywiście los mu nie ułatwia, ni przełożeni, ni kolejne sprawy. Czy tatuowany mężczyzna może mieć coś wspólnego z samobójczą śmiercią polityka? Przecież to dwa światy? Ale może… tylko jak odnaleźć wątki i splątać je w obraz przeszłości, jeżeli ci popędzają, a inni znowu podejrzanie mu pomagają?

Nasz bohater nie jest już tą osobą, którą poznaliśmy w pierwszym tomie serii. Zbyt wiele się wydarzyło, zbyt wiele wciąż trwa. Samotny, dziwnie gotycki, a jednak wyposażony w odlotowe auto i flaszkę święconej wody… musi sobie dać radę! Bo przecież ona musi kiedyś wrócić, ma nielicznych, ale jednak przyjaciół i kotkę.

Ale, czy na pewno?

IMG_1947 (2)

Burza…

Wiecie, niby niebo pociemniało, ale nie pada… ktoś ponad nieboskłonem przetoczył z pięć beczek piwa, a może i dziesięć. Widać mają tam mokrą imprezę, ale się nie dzielą. Ot, spadło kilka kropel, policzyć można, potoczyło dźwiękami, jak przy wojskowych manewrach, które to nadal gdzieś tam chyba, bo czasem poleci jakaś seria, i tyle. A nadzieja była wielka. Chmurzastość piękna i ciężka, w końcu odcięcie od tego rąbanego słonka, ale… nic z tego.

Susza trwa.

Burza nie doszła, albo doszła gdzieś indziej. No serio, popatrując tak seksualnie, to u nas ta burza miała pierwsze objawy, ale dojść, to doszła raczej na kontynencie. I nagle po raz kolejny człowiek sobie przypomina teksty o mikroklimatach, specyfice wysp i takie tam. Jednakowoż należy przypomnieć, że traktaty owe zwykle opisują burzliwości, wietrzności i wszelakie kieleckie, a jednak…

Ciepło mi…

Oczywiście, iż zdaję sobie sprawę ze swojego marudzenia, ale jak przypomnę sobie te teksty wielce tam Turyścizny o tym, że tutaj CIĄGLE leje, to mam ochotę po raz kolejny wylać im na łby po wiadrze pomyj. Bo wiecie, w dzisiejszych czasach jak ktoś był w jednym miejscu przez chwil kilka, to od razu kurna EKSPERT, co nie? Szczególnie po wakacjach pleni się owych znawców Grecji, Italii, czy czego co tam teraz popularne jest… podobnie z Wyspą. Tak, przyznaję się do tego, że podglądam… ekhm, wpisy Turyścizny i strasznie się kielczę. A bo to wielce, że tu zawsze rower ma pierwszeństwo – CZYŚCIE PODURNIELI?! Albo lepiej, że turysta ma zawsze rację – kurna, serio? Albo inne kwiatki… Sorry, ale oglądanie Wyspy w tak zwanym sezonie to logiczna ułuda i mit. Miraż i wszelakie tam karawany… wielbłądy i takie tam! Przykro mi miśki, ale każdy czas się wakacjonowania, to i czas na rąbane Wakacyjne Oskary!!!

Tak… Wyspa też gra w sezonie. I czasem, jak sama bawię się w Turyściznę kupując magnesy, nie wierzę…

IMG_0882

No nie wierzę, że to wszystko tak naprawdę… nie istnieje.

Czasem człowiek zakłada jakieś dziwne wdzianko i stara się wtopić w tłum. Zwykle biorą go za Niemca. I nie, nie ma tutaj żadnych dziwnych wynaturzeń, zwyczajne i wyliczalne prawdopodobieństwo. Tych turystów najwięcej, więc i lepiej zacząć od tej mowy nim człek wrzuci sobie angielski. Po prostu… i choć może to niektórych razić, mnie czasem wkurza, ale nic nie zrobisz. Zresztą i po co?

Ale jest i druga strona medalu…

Turyściźnie zbyt często się wydaje, że jak oni są na wakacjach, a Wyspa to wyspa, oznacza to, że wszyscy inni na nich są też. Czyli: każdy ma czas na lenienie się, każdego można rowerem potrącić i mruczeć pod nosem różne rzeczy, bo przecież któż ciebie zrozumie… ekhm, no niestety zrozumie. Zwykle, jeżeli za tobą zrobiło się dziwnie cicho… oznacza to, że zrozumiał ów tył aż nazbyt wiele!!!

Nagle, z dziwnym zaskoczeniem, człowiek sobie uświadamia, co takiego niesamowitego widzą niektórzy wyłącznie w siedzeniu przed domem i obserwowaniu świata. Bo gdy naturę, wraz z jej urzekającą zmiennością, obgapiać można i należy ciągle, to jednak ludzie… a bleee! A jednak, niektórym to odpowiada. I tak Tubylcy siadają, mieszają się z Turyścizną, a potem wiecie, mają pomysły na książki, czy jakieś tam. Może jednak, podobnie jak na Islandii, i tutaj wszyscy winniśmy zająć się pisaniem? Nie o tym, że netu nie ma, ale o tym, jak intrygujący może być…

… sam człowiek. Przyjezdny. Bo wiecie, lepiej nie pisać o swoich, jakoś tak, to raczej mało bezpieczne!!! Serio!!!

IMG_7241 (2)

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.