Pan Tealight i Pan Wielce Nieświęty…

„Wierzyła…

Tak naprawdę wierzyła mocno tak, strasznie i burzliwie, jak chyba nikt. Jak żadne dziecię ni ta dziwnie niewinna dusza, która jednak jest w stanie przywalić ci zabawką i wybić oko albo zęba, na którym serio co zależało… ale nic to, co nie? Bo przecież dzieciom to kurna wszystko wolno!!! Smarkacze śmierdzące. Ale ona… nie śmierdziała, w końcu poranne ablucje zostały dopełnione, a i te wieczorne też, więc była znośna w aromatyzacji Chatki swej. Ale… chciała się wyspać. No po ludzku całkowicie, bo i wiadomo poranki zimowe ciemne jak nie wiadomo co, nocą się czyta, pozwala się pożerać, znaczy siebie samą przeżuwać, przez kartki po kawałeczku, do końca. A potem zwrotka i jedziemy dalej… ot wiekuisty recyckling.

Chodziło o to, że chciała godzinkę jeszcze w okolicach siódmej rano 21go przekimać. No jeszcze godzinkę, może i półtora jak się uda… tak po prostu. Zwyczajnie i po ludzku. Tak jak się jej jeszcze nigdy nie udało. Ale, by widać tradycji jakowejś stało się zadość, nie zasnęła. Dopiero co zaczęła się rozgrzewać pod kołdrą, oczy jej zapiaszczone lekko się już zaczęły opierać widzeniu… powieki zaciążyły brew obfitością łysawą… i rozległo się gromkie i donośne JEEEEEBUD!!!

I sen uznany został za kolejne marzenie niemożliwe do spełnienia.

Wspięła się tam, skąd ów odgłos dochodził. Po raz pierwszy tak naprawdę. Na Strychu Strasznym Nissenowej Okupacji nadepnęła na niewielką choineczkę. Stopą w niebieskiej, a raczej bejbiblu skarpetce, wtargnęła w życie skrzatów, któremu tak naprawdę pozwalała trwać ponad swoim życiem… Ale one już nie spały. Stały i spoglądały na wielką dziurę w dachu, na szczęście szczelnie wypełnioną starszym, otyłym mężczyzną z siwą brodą, włoskami dłuższymi, czerwonym ubrankiem, które jednak jak zmrużyła bliskowzroczne ślepia, mieniło się najpierw na zielono, potem na biało… na głowie miał wciąż czapeczkę z pomponem, ale dziwnie przekrzywioną. Twarz znaczyły rdzawe plamki dachówek, trochę niedogolenia, pajączki naczynek świadczące o zapoznaniu się z ofertą sklepów alkoholowych… tudzież raczeniem się nadmierną ilością czekoladek z procentowym nadzieniem…

– Żesz kurde pogaństwa się zachciewa i prezentów, co nie? – Wystękał spoglądając z wilgotnym wyrzutem na Wiedźmę Wronę Pogankę Pożartą Przez Książki – I dwa razy zapierdalać muszę!!! DWA RAAAZYYYY!!!

(„Sklepik z Niepotrzebnymi” Chepcher Jones)

IMG_3853 (3)

Z cyklu przeczytane: „Granica lodu” – … dziwna. Niesamowita i wzbudzająca wielki głód… głód wiedzy! Nagłe pragnienie zapoznania się z dokonaniami tych, którzy poszukują prawdy. Poszukują odpowiedzi na więcej. Odnajdują dziwy i domagają się innych odpowiedzi, zawsze szukają więcej… Ale i o specyficznej ludzkiej chciwości. O dziwnym zapatrzeniu tylko w siebie…

Zawsze miałam słabość do Prestona i Childa. Nie wiem z czego to wynika, ale potrafią mnie ująć za każdym razem. Nawet jeżeli… meteoryty nie są moim konikiem, to wciąż jednak kręcą. Sposób, w jaki autorzy opowiadają o nich, jak niesamowicie kręcą fabułą, jak zwodzą, by potem zwyczajnie zwalić człowiekowi wszystko na głowę…

… czaruje całą historią!!!

Oto jest opowieść o miliarderze co miał wszystko, ale chciał więcej. W swoim muzeum nie większym niż jego ego pragnie umieścić coś niesamowitego. Coś nieodkrytego, coś czego nikt inny nie ma. Coś niemożliwego… i postanowił mieć meteoryt. Ale nie byle jaki. Ten wielki z największych. Magiczny i mistyczny. Zresztą taki, przez których oczywiście giną ludzie, bo dlaczego nie. Do pomocy ma całą gromadę ludzi, którzy wiedzą co robią, ale… to akurat robią po raz pierwszy. Tylko jak przetransportować wielki głaz z jednego krańca świata na drugi?

Czy bóstwa przeszłości pomogą, a może jednak się sprzeciwią?

Wspaniała sensacja. Miejscami powieść bardziej naukowa niż tylko rozrywka i chyba o to chodzi. Ta para autorów w końcu z tego słynie. Z niesamowitego dopracowania i faktów i… fantazji!!!  Z łączenia tego co niemożliwe z tym, co całkiem występujące. Z bohaterów, gdzie każdy ma coś do powiedzenia, każdy jest istotnym elementem całej układanki, każdy jest jakiś… każdy wnosi do historii swoje umiejętności, wiedzę, ale i je… demony przeszłosci i teraźniejszości. Wady i zalety.

Ta powieść jest może odrobinę wolniejsza, bardziej drobiazgowa niż inne tego tandemu. Może i niektórych miejscami znudzi swoją drobiazgową „naukowością”, ale jeśli dać jej szansę… możecie dostać nie tylko kryminał z drobinkami psychologii, nie tylko sensację z thrillerem w zakamarkach, ale coś więcej. Jakąś dziwnie pokręconą opowieść o człowieczeństwie. O jego wadach  zaletach. Opowieść o marzeniach i honorze… o cechach, z którymi nie można walczyć.

IMG_5476

Ech życie…

Kolejny rok i co? No Wyspa!!!

Tyle się w niej zmieniło i tyle pozostało niezmienionym. I co z tego? I nic! Widzicie… jedni lubią podsumowania, a inni mają je w swym odwłoku zdobionym dzwoneczkami, z posypką błyszczącą na połówkach jego, całym tym brokatem i na dodatek jeszcze obwiązanym tasiemką i ogólnie mówiąc wydajnym w swych obszernościach i fałdkach wszelkich… Bo tak!!! Bo przecież kimże ja jestem, coby się brać za podsumowania, jakbym nakazywała ery jakiejś się zakończenie, albo i gorzej, miała się za jakiegoś Dyktatora… mody czy czegoś tam. Ogólnie mówiąc, co do mody, to wiecie, nie dla każdego psa kiełbasa, a koty sikają mi pod oknem. I tyle!!! Bo ważne jest to, by czuć się dobrze, a swoją dietą nie pozbawiać zbyt wielu mózgów czy też wątróbek, tudzież innych miękciejszych mniej lub bardziej, podrobów.

Wyspa z lekką trwogą patrzy w przyszłość, a może jednak nadzieją? A może tak serio gdzieś ma tych depczących ją ludzi? W powietrzu, pomiędzy deszczu kroplami łojącymi choinki, kryje się jakś sprzeczność w niepewności fazie. Nie do końca wie, czy dobrze to, czy nie, że prom z Sassnitz będzie sporadyczniejszy? Nie do końca możliwa małość Turyścizny ją przejmuje…

… a może jednak już teraz Wyspa tęskni?

Bo widzicie państwo zabrało nam kasę, a to oznacza, że dla nas nie będzie nic, a dla innych, co się ich tutaj Aniołcami Powłóczystymi zwie ostatnio, bo się w takie dziwne szaty odziewają, kasa będzie… Widać państwo ma gdzieś swoich, ale innych w większym poważaniu? Pewno dlatego zabrali nam promy, dzieki temu i gościów nie będzie… Nie wiem, nie znam się na politykach, nie znam się na niczym właściwie… Tajemnica Poli i Szynela jest taka, że chcą Wyspę wyludnić, śmieciami zasypać, a potem odsprzedać jakimś burżujom… Skury Z Nich Rwańce!!! Asz niedoczekanie wasze! Asz nie widzicie jeszcze nowych klątw na was spadających, ale już was coś uporczywie w odbycie coś swędzi, coś dziwnie oko wam skacze, niepewność jakaś w użyciu codziennych życia polepszaczy was… przeraża.

Bo Wyspa sobie poradzi, a wy to i tak jak oswik na rzadkiej kupie!!! Toniecie!!! W gównie gównianym!!! I siuśkach po szparagach!!!

IMG_4566

Małemu to kurde zawsze łatwiej dokopać, co nie? A Wyspa duszą wielka, całą wymiarowością geograficzną mała przecież. Na dodatek dalej jej od Danii, bliżej jej przecież do Szwecji… bidulka taka zagubiona w falach i wiatrach. Tak walcząca o swoją własną zieloność i czar.

Może to i fanatyzm, ale w końcu o każdego ktoś powinien dbać tak do końca, tak szalenie, by myśleć o nim tylko i wyłącznie cały czas!!! Ja tak myślę o Wyspie!!! A co, w końcu ci wzrostem niewielcy winni się jednoczyć nie tylko po to, by pomóc sobie w przesunięciu książek na wysokich półkach, zawieszeniu ciężkich kotar, firanek i zasłonek, kartek i bombeczek malutkich na czubku, aniołka też i szpica i gwiazdy!!! I wiecie robieniu tych wszystkich rzeczy, które są… wysoko. Zresztą… zauważmy, że w tym cholernie ostatnio POPRAWNYM KURNA świecie, dyskryminacja jak cholera w czasach zarazy, znaczy się górą!!! A więc i mnie troszkę fanatyzmu się należy!!!

Pewno!!!

Zresztą serio, nosz nie ma czegoś bardziej wybaczalnie poprawnego niż moja Wyspa! Ma i doliny i wyżyny, skały i piaski, błota i rzeczki, jeziorka i plaże różniste. Ma miejsca, do których dotrzeć można i takie, do których zwyczajnie nie wleziesz. No chyba że chcesz się stać pokarmem dla robaczków… to dziękujemy!!! Nawet się nam ładnie i aromatycznie odbije, jeśli chwilkę poczekasz! Mamy tutaj i takie bajery, na które się trzeba wspinać i takie, do których sam musisz swój nos przyciągnąć…

Jakikolwiek będzie 2015, ech, niech po prostu będzie, a my się zajmiemy juz rozrywkami, co nie? W końcu kto inny się bawi tak, jak Tubylców brać? No kto? U nas wciąż jeszcze miotły i bębny w użyciu, kocioły i wszelakie, namasłowane dobrze pale… wiecie, no trzeba dbać o urozmaicenie oferty turystycznej!!!

IMG_0179

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.