Kristmas spirit…

Dobra… jak wszyscy wiedzą idą święta 🙂 W znaczeniu, że idą jak co roku, ale wiecie, raz człowiek ma spiryt w większej ilości procentów, raz mniejeszej. Poprzednie dwa lata były koszmarne… ale w tym roku ów „kristmas spirit” czuję tak od połowy listopada… tej drugiej połowy.

Właśnie rozpustniczo postanowiłam położyć się do łóżka z dwoma Damami… ale nie wiem od której zacząć.

I ta korci i ta nęci…

Żeby się wpakować w taki trójkącik? No wiem, towarzystwo zacne i, że tak dodam, wypróbowane, aczkolwiek trochę ropustnie się czuję. Tym bardziej że czas, jak co roku, na moją podstawową dawkę humoru świątecznego, czyli mojego ukochanego, najlepszego ANIOŁA!!!

To, że NAJGŁUPSZEGO… oj nobody’s perfect, co nie? 🙂

Rajcuje mnie pewna wygrana, a nawet dwie 🙂 Co do „Moherfuckera” nie wiem kiedy dojdzie, ale książka z Gandalfa ma wyjść jutro 🙂

„Uhm… coraz bliżej świąt, nie ma co, trzeba się zebrać w sobie i zejść z łóżka. No cóż, chyba znowu przytyłem? Ale zachowuję idealny kształt bombki 🙂 No dobra, co my tu mamy, grzeczne, niegrzeczne… A tam, zaszalejmy, wszyscy dostaną po prezencie!!! Teraz śniadanie, gimnastykę sobie odpuszczę… nawigacja? Chyba Rudolf to za mnie z…ałatwi, w końcu po to się szkolił i otrzymał czerwony nos! To zobowiązuje. No dobra, bułeczki z rodzynkami, czekolada… Mmmm… śniadanie jest ważne

(odgłosy mlaskania i siorbania, następnie wydmuchanie nosa i… cóż, pewien bąk)

Pójdę pogadać z Elfami. Coś mi naprawdę kombinują… Ech, chociaż tak miło tutaj i ciepło…

– Mikołaju!!! Mikołaju!!! –

– Co się dzieje!!!??? –

– Gwiazdka!!! –

Ale zaraz? To już minął rok? Przecież dopiero wstawałem…aż sama się uśmiałam, bo najpierw wydawało mi się, że to nie ja pisałam 🙂 Podobno wygrałam powieść „Przybywa jeździec”, intrygujące, bardzo, oczywiście podziękowania dla Księgarni Internetowej Gandalf!!!

A co do moherka…

… oto zwycięska fotka 😉

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz