Kryształowy szok… i Merlin cd…

Zaczynam nieskromnie podejrzewać, iż Bardzo Wielki Olbrzym, który stoi sobie na Wyspie Christianso jedną nogą, drugą manewruje Niezatapialnym Smokiem, ma Małżonkę (możliwe iż Doprawdy Bardzo Niewielką, choć Krzepką). Nie znam jeszcze imienia owej rzeczonej niewiasty, aczkolwiek posiadam dla niej wiele szacunku. Bo jakoś coś jest nie w humorze.

Skutkiem tego są… jak to u kobiet bywa, porozbijane kryształowe naczynia, świeczniki czy co tam jeszcze. Wszystko to, co dotąd było puszystą chmurką na dachach, zmieniło się w lód, który z hukiem, i za każdym razem sprawiając, że człowiek podskakuje boleśnie łącząc się z Małżonką w bólu palpitacjami serca, spada zgodnie z nakazem praw grawitacji. W dół się znaczy. Głośno, rozbijając się na drobniuteńkie kawałeczki…

To rzeczywiście musi być kryształ wysokiego szlifu i rzezania.

Ciekawe cóż takiego nabroił Olbrzym, że Małżonka robi demolkę w ich najpiękniejszych elementach wystroju wnętrz? Nie wiem. Ale rozumiem ją… i doceniam, iż dotąd żaden kawał byłej świetności ich wielkich mistrzów kryształowego rzezania, nie spadł mi na głowę!!!

Sama z chęcią wczoraj urządziłabym niezłą demolkę, ale tak naprawdę nie było się na kogo wkurzać. Przecież nie nakrzyczę na tych biednych CHŁOPCÓW DO BICIA, czyli pracowników Biura Obsługi Klienta w Merlin.pl. Cóż oni zawinili poza pracą w naprawdę ciężkich warunkach, jako tarcza sklepu? Jakoś wydaje mi się niesprawiedliwe wylewać swoje frustracje na nich… no i niezbyt umiem tak się unosić…

Ale do rzeczy. Moje problemy z książką „Upadli”… chyba są na drodze niwelującej?

Co mnie zaskoczyło?

Po zgłoszeniu reklamacji oczywiście nie otrzymałam odpowiedzi mejlowej, wczoraj – dziś coś chyba przyszło?, aczkolwiek wylewając soczyście żale na facebooku… otrzymałam ją natychmiastowo – z miłym nakazem: „Złóż osobne zamówienie, jeśli chcesz ją otrzymać. Wyślij nam jego numer, a my już zajmiemy się resztą :)”.

Aż mi głupio, no czyż mogłam w nich zwątpić?

I paczka podobno przyszykowywana jest do wysłania.

ZA DARMO!!!

Uwierzę jak dostanę 🙂

Na razie cieszę się głośno i wyraźnie z pięknej kartki od serwisu nakanapie.pl 🙂 i wygranej u nich książki.

Kartka urzekająca na zewnątrz i wewnątrz. Czysta elegancja, minimalizm kroju i ozdób, a jaka siła przekazu!!!

Za to książka?

Jeszcze nie wiem jaka będzie, gdyż obecnie przebywam w Anglii.

Czas – Wojna Róż 🙂 czyli „Biała królowa” by Philippa Gregory. Wspaniała lektura, jak zwykle autorka udowadnia, iż jest nie tylko naukowcem, ale przede wszystkim szczególnym pasjonatem epoki Tudorów. I zwyczajnie, jakoś tak naturalnie, potrafi ubrać to co nazywamy faktami w lekką otoczkę fikcji. Zmieszać owe składniki tak umiejętnie, iż nie można zwyczajnie się jej oprzeć; pojawia się uzależnienie od pisarza.

Philippa Gregory to autorka, która w każdej swojej książce daje czytelnikowi z jednej strony świetną opowieść historyczną, ale też jakoś tak naturalnie, udaje jej się pokazać przeszłość, wprost uchylić drzwi do tego, co w tak wielu umysłach zatarte!!!

Uwielbiam wszystkie książki tej autorki, dlatego plany wydawnicze Książnicy bardzo mi się podobają.

W 2011 ma się ukazać „Czerwona królowa” tej autorki.

Gdy spoglądam na plany wydawnicze moich ulubieńców, jak MAG czy Fabryka Słów, wiem, że szykuje się naprawdę intrygujący i smakowity rok wydawniczy. Oby tylko jeszcze te książki, jak „Potomek Kusziela” czy nowy Pilipiuk… do mnie dotarły szybko, cudem i w całości 🙂

Cudu mi trzeba!!!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Kryształowy szok… i Merlin cd…

  1. chepcher pisze:

    Aż się zaczynam bać 😉

Dodaj komentarz