Miesięczne archiwum: Sierpień 2012

Pan Tealight i Emancypacja Królewniczek…

„On łkał, a Panu Tealightowi skończyły się chusteczki. Ojeblik – mała ucięta główka, która przywlokła ze sobą aż trzy rolki papieru toaletowego, meldowała szeptem rażące braki w Wygódce. Nie można było mu jednak przerwać. Pewne historie wymagały wybrznienia do końca.

– Przybyły nagle. Zaczęły się teraz gromadzić w bandy, tak nas niewiele. Filują na uliczkach i dróżkach, na polach i łąkach. Wiedzą, że dla nas istotna jest ekologia. A potem… cóż, nikt mi nie uwierzy! Bo one takie kruche i lica rumiane, te włosy rozwiane, cholerne pantofelki i ameby… a nie, może ameby nie? – smarknięcie. – Mnie dorwały w Parku Narodowym. Nawet nie zdążyłem machnąć skrzydłami i było po mnie. Obudziłem się przywiązany do wieży. Jak pies! Smycz krótka, wzlecieć się nie da. I ta tabliczka na szyi nucąca gwarancja dziewictwa najwyższej jakości!!! Wstyd!!!” Czytaj dalej

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Pan Tealight i Purchawki…

„Wyglądały jak kamienie. Albo jak lekko zmurszałe kawałki nadmuchanego dziwacznie drewna… albo mózgi, aczkolwiek z mało rozwiniętą i porowatą strukturą szarą i białą, i tak zresztą monotonnie brązową. A może raczej jak głowy rodzących się potworków? Takich trochę mechatych, nawet … Czytaj dalej

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Pan Tealight i Wiedźma, co była sama…

„Gdy zdali sobie z tego sprawę odczuli zaskoczenie. Dorwało ich, gdy spodziewali się całkiem czegoś innego i skopało im zdziwione dupska. Sponiewierało ciała i zmltretowało sumienia, zmiażdżyło marzenia i zgwałciło myśli… Wiedzieli, że ma tajemnice. Musiała mieć, w końcu była SOBĄ, ale nigdy SAMA. Czytaj dalej

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Pan Tealight i Wiedźma Osypująca…

„Gdyby ktoś powiedział, że taki widok pojawi się porankiem dnia niewiadomego przed Seniorem Windmillem, sam wiatrak zatrzasnąłby wszystkie okna, podkasał skrzydełka i umknął gdzie waniliowe pieprze rosną, wieprze latają, a wodorosty słyną z pulchnie wypiekanych bochnów zielonkawego chleba. Ale tego, co zrobi Wiedźma Wrona Pożarta Przez Książki, do czego będzie zdolna, nie wie nikt… Czytaj dalej

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Pan Tealight i Kraken…

Był taki czas gdzieś pomiędzy morzami a ziemiami, że na drodze Wielkiego Gruzłowatego Krakena stanęła Wyspa. Była to zwyczajna Wyspa, całkiem normalna i przystająca do definicji kamieni na morzu, ryb i małych domków. Nie miała w sobie nic zaskakującego, ani wybitnie smacznego, a jednak stając na drodze Krakena skazała się na pożarcie. I tak Kraken zeżarł Wyspę, choć bez zbytniego smaku, niektórzy twierdzą, że nawet tego nie zauważył. I dziwnym trafem umknęło mu też to, że Wyspa nie została strawiona, ale osiadła w nizinach krakenowej cielesności i żyła… Gdy minęły pokolenia, które pamiętały życie na zewnątrz, stało się to, co miało się stać. Wyspa była szczęśliwa, bo nikt nie marudził, iż kiedyś było im lepiej… Czytaj dalej

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Pan Tealight i Patologia Uśmiechu…

„Kiedy ostatnio ktoś powiedział do Wiedźmy Wrony Pożartej – ona ma taki cholerny talent, że przyciąga ludzi, co to „życzą dobrze” i pragną być wielce tam „nauczycielami” głupiutkiej istoty (ona tak chyba wygląda?) – UŚMIECHNIJ SIĘ! Popłyną z jej oczu jad. Potem zbryzgane nim odzienie zaskoczonej osoby zajęło się od płomieni – ot maleńki piorunek, bo tik nerwowy wyłączył lewe oko, więc poszło ino z prawego… a potem nastał Armagedon. Niewielki też, ograniczony geograficznie do Pierdolonego Słoneczka i ziemi dookoła niej, aczkolwiek widowiskowy! Jak w końcu pierdykła kometa w ziemię i radośnie zaczęła trelować: Eeeeej Makarena! A jednak Słoneczko przeżyło. Spojrzało dziwnie i z wyrzutem w głosie, co to sprowadza wieczne potępienie i wyrzuty sumienia na wieki wieków amen rzekło: nie spodziewałam się, że użyjesz takich słów. Czytaj dalej

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Pan Tealight i Słodkie Pożądanie Dziwaczności…

„Tak w ogóle to Pan Tealight wolał chyba słone. No i bardziej soczyste… i raczej mięsne dania. Ze słodkich korniszony i śledzie w occie, oraz marynatę z małych paluszków od niewinnych stópek. Ot dieta generowana przez kulinarne ekscesy Wiedźmy Wrony Pożartej. Tej samej, co wrzeszczała właśnie na kłącza w ogródku i mocowała się z chwastami. Bidulki, całkiem niechciane powoli musiały opuścić obecnie jej nadrzędny eksperyment: upust wściekłości, którą nasycili ją tzw. przyjaciele, czyli trawnik. Trawnikowi było głupio, ale Wiedźma pragnęła czystości i pewnej idealizacji kształtowania przestrzeni. I krzyczenia, rytmicznego uderzania gracką, bólu, potu i upustu rytmicznego energi… i klęcia takiego, że usychały od niego lilije, a znowu rzepy rosły w siłę kłującą.

Później na pewno jej przejdzie, trzeba ot przeczekać, pomyślał Pan Tealight i wtedy wpadł na siedzące na chodniku Słodkie Pożądanie Dziwaczności.

Nie był to gość nowy, ale tak zmienny, że trudno było określić jego przestępczy rysopis.” Czytaj dalej

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Pan Tealight i Wiedźmy ostrość…

„Pan Tealight od pewnego czasu odczuwał dziwne, niepokojące problemy związane z patrzeniem na Wiedźmę Wronę. Zdawała mu się coraz bardziej niewyraźna, a nawet czasami dziwnie niewidzialna. Patrząc oczami coraz to innych osobistości Sklepiku z Niepotrzebnymi, ugruntowywało się w nim, zapuszczało korzenie i twardniało przekonanie, że coś jest nie tak. Co jak co, mimo nawet mikrego wzrostu, taką wiedźmę trudno było przeoczyć.

To dlatego skradał się dziś wieczorem do jej ogrodu. Może i oszukiwał się, wmawiając sobie, iż wcale nie chodzi o pierwszy przecier z turyścizny – słodkie półdupki z cynamonem i jabłkami Czytaj dalej

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Pan Tealight i Fryzjera Morskiego rozterka…

„Pan Tealight nigdy nie był modny… oczywiście nie według siebie. Sam od zawsze uznawał swoją szarość za mega-wrzask mody i wszelaką wygodną elegancję. Ale jednak z Mermejdami było inaczej. Zaczęły się buntować. Zrzucały ogony, łuski zmieniały na futra… a co gorszego domagały się własnego fryzjera. A włosy Mermejdy mają długie. Zielone i poplątane. W wodzie są żywe, dziwnie żwawe i płynne, gdy tylko wyschną plączą się wydalając z wilgocią magię. Czytaj dalej

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Pan Tealight i Trawy Sensy Bytów…

„Pana Tealighta obudził hałas. W tym, że go obudził nic nie było dziwnego, bo Pan Tealight jak najbardziej znajdował się w stanie śpiącym, a i hałas był donośny na tyle, by powołać pod ponowne ożywienie każdego umarlaka. Dziwna może była pora, bo dzień zdążył już wstać, zeżreć śniadanie, jakieś kilka przekąsek i zabrać się za komponowanie obiadu… ale nie ma w tej historii nic do rzeczy. ” Czytaj dalej

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj